Pomiń polecenia Wstążki
Przeskocz do głównej zawartości

Badania i Technologie

Drukuj

Nasi naukowcy na wyspie Afrodyty. Misja archeologiczna w Nea Pafos

30.01.2015 | Aktualizacja: 02.04.2015 15:07

Aleksandra Brzozowska przy opracowywaniu detalu architektonicznego (fot. Maciej Jawornicki)

Dr Aleksandra Brzozowska z Katedry Historii Architektury, Sztuki i Techniki Politechniki Wrocławskiej od dwóch lat jest architektem Polskiej Misji Archeologicznej w Nea Pafos na Cyprze. Opowiada o tamtejszych badaniach, historii wyspy i starożytnego miasta
W tym roku Polska Misja Archeologiczna w Nea Pafos, prowadzona przez Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego, obchodzi 50-lecie istnienia. W 1965 roku wykopaliska na Cyprze rozpoczął słynny polski archeolog profesor Kazimierz Michałowski. Potem kierowanie wykopaliskami przekazał profesorowi Wiktorowi Daszewskiemu, który szefował misji przez 40 lat. Obecnie kierownikiem jest dr Henryk Meyza z Instytutu Kultur Śródziemnomorskich i Orientalnych PAN. W 1982 roku architektem misji został profesor Stanisław Medeksza z Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej. Od tego czasu architekci, doktoranci i studenci architektury z naszej uczelni stale pracują w Nea Pafos. Dr arch. Aleksandra Brzozowska jest jedną z nich.


Krystyna Malkiewicz: Jeździ pani tam od dawna?
Dr Aleksandra Brzozowska: - Od 2005 roku, wtedy jeszcze jako studentka. Natomiast od 2012 roku jestem architektem misji. Odziedziczyłam tę funkcję po śp. profesorze Stanisławie Medekszy, który ściągał tam do pracy studentów i doktorantów. Ja też dzięki niemu się tam znalazłam.
W tym roku mija 50 lat istnienia misji. Czy planujecie jakieś obchody tej rocznicy?
Najpierw będzie konferencja i wystawa, 25 maja w Nikozji. Potem, we wrześniu, być może będzie coś się działo w samym Pafos. Na pewno obchody 50-lecia misji będą organizowane na Uniwersytecie Warszawskim, przypuszczalnie na początku 2016 roku. Teraz jestem zaangażowana w przygotowanie wystawy na majową konferencję, w imieniu naszego Wydziału.
Pafos było kiedyś stolicą Cypru.
Niegdyś było to niezależne królestwo, potem dostało się pod władzę Ptolomeuszy, czyli władców Egiptu. Te związki z Egiptem były bardzo silne, co widać także w reliktach architektonicznych, bo powielają wzorce aleksandryjskie. Potem, kiedy ptolemejski Egipt został poddany Rzymowi, Cypr automatycznie przekształcił się w prowincję rzymską, a Pafos zostało stolicą tej prowincji.
Kiedy to miasto przestało być zamieszkałe?
Po serii trzęsień ziemi w IV wieku zniszczenia były tak duże, że miasta już nie odbudowano. Porzucono je i Pafos przestało też pełnić funkcję stolicy, którą przeniesiono do Salaminy, na drugi koniec wyspy. Kiedy w latach 60. rozpoczęły się tam wykopaliska, Pafos było maleńką wioską. Tam, gdzie teraz kopiemy, były pola uprawne.

cypr_4.jpg1.
Co jest przedmiotem waszych badań?
Są trzy główne obiekty badań. Najokazalszy, zwany Willą Tezeusza, był siedzibą namiestnika rzymskiej prowincji Cypru. Teraz głównie badamy inny znaczący budynek, starszy od Willi Tezeusza - Dom Hellenistyczny. Jest datowany na okres II wieku p.n.e. do II wieku n.e. Ponadto we wschodniej części miasta znajduje się tzw. Dom Aiona – najpóźniejsza budowla, z IV wieku, powierzchniowo najmniejsza, ale za to z najpiękniejszą mozaiką. Jego relikty zostały przykryte pawilonem, który miał chronić tę najcenniejszą mozaikę. Pawilon był zaprojektowany niegdyś przez profesora Stanisława Medekszę, ale został zrealizowany przez Cypryjczyków nie całkiem zgodnie z projektem. Cały czas trwa dyskusja nad tym, jak chronić te mozaiki, także na terenie Domu Hellenistycznego. Póki były przykryte ziemią, mogły bezpiecznie przetrwać wiele lat. Teraz, gdy je odsłonięto, są narażone na niekorzystne warunki atmosferyczne: słoną wodę, wiatr, słońce. To wszystko bardzo źle na nie działa i powstają problemy. Są różne pomysły ze strony cypryjskiej, jak je zabezpieczać. Najkorzystniej jest odciąć niekorzystne warunki, osłaniając mozaiki takimi właśnie pawilonami. Nad Domem Hellenistycznym też proponują budowę wielkiego dachu, ale na razie wszystko jest zawieszone ze względu na kryzys.
Kryzys grecki?
Od 2008 roku Cypr, jak i cała Grecja, bardzo ucierpiał. Z roku na rok widać było, jak turystyka podupada. Teraz jest troszkę lepiej, ale nadal mieszkańcy są bardzo niepewni. Turystyka to główna gałąź ich gospodarki, oprócz bankowości, ale ta także jest w kryzysie.
Na szczęście Cypryjczycy nie finansują naszych badań. Główne prace wykonują studenci, przede wszystkim z Instytutu Archeologii na Wydziale Historii Uniwersytetu Warszawskiego, ale także z innych uczelni. Misja współpracuje również z Uniwersytetem Jagiellońskim, którego archeolodzy pod kierownictwem profesor Ewdoksji Papuci-Władyki mają swoją własną misję. Ich koncesja leży na terenie dawnej Agory starożytnego Pafos.
Pamięta pani początki swojej pracy w misji?
Jak każdy student, na początku byłam zaznajamiana ze stanowiskiem, w którym miałam pracować. Pracowałam na równi ze studentami archeologii „przy łopacie”.
Jako tania siła robocza…
Bardzo tania, bo student sam płaci za przelot, natomiast dostaje na miejscu zakwaterowanie i wyżywienie. Biorąc pod uwagę, że ceny na Cyprze są dość wysokie – jest to istotne dla studenckiej kieszeni.

cypr_16.jpg2.
Co było po ”łopacie”?
Potem przeszłam do dokumentowania. Mierzyłam i rysowałam plany stanowiska, przekroje. Dużym zadaniem jest dokumentacja detalu architektonicznego, który tu mamy w ilościach hurtowych w postaci głowic kolumn, fragmentów gzymsów, fryzów. Są też konsole, bazy. Bardzo przyjemne jest rysowanie mozaik, jeśli uda się na nie trafić. To taka „wisienka na torcie”, którą mile wspominam. Właśnie w Domu Aiona trafiliśmy na mozaiki geometryczne, które potem miałam przyjemność rysować [poza główną mozaiką, odkrytą dwa lata temu, która przedstawia sceny mitologiczne, interpretowane jako przejaw neoplatonizmu. Miał nawoływać do powrotu do tradycyjnych wierzeń, wobec rozpowszechniającego się już chrześcijaństwa – red.]. Na tym polega praca dokumentacyjna studentów w misji archeologicznej. A potem przychodzi czas na opracowania bardziej naukowe. Teraz jestem na etapie dokumentowania detalu nabatejskiego, znalezionego w stanie dość potrzaskanym w porządkowanym w tym roku nasypisku.
Detal nabatejski?
Nabatejczycy to był lud zamieszkujący Bliski Wschód. Petra w dzisiejszej Jordanii była ich stolicą. W Nea Pafos znaleziono sporo głowic, nazwanymi potem głowicami nabatejskimi, które występowały też w innych stanowiskach archeologicznych. Mówimy o detalu nabatejskim, chociaż jest dyskusyjne, czy właśnie z Petry się wywodził. Raczej tam został rozwinięty i stamtąd jest najlepiej znany. Typów głowic nabatejskich jest kilka. W badaniach zaczyna mi wychodzić też parę podgrup. Cały dziedziniec Domu Hellenistycznego jest o tyle ciekawy, że każdy z jego portyków zbudowano w innym porządku architektonicznym. I nie wynikało to z różnych etapów budowy, tylko z pomysłu budowniczych. Takie nagromadzenie różnych porządków architektonicznych w jednej budowli jest wyjątkowe, rzadko spotykane.
Z jakich materiałów zbudowano Pafos?
Miejscowy kamień to kalkarenit – zlepieniec, wapień o strukturze piaskowca. Niestety, bardzo łatwo ulega zniszczeniu, przez to detale tracą swoje profilowania. Nawet jeśli nie ucierpiały przez wiele lat, po wydobyciu na powietrze bardzo szybko niszczeją. Kamienie w murach były łączone zaprawą wapienną.
Czy coś można dziś powiedzieć o życiu codziennym starożytnych Cypryjczyków?
Na pewno, oprócz rzemiosła, zajmowali się przede wszystkim rolnictwem. Był to kraj rolniczy. Nea Pafos niestety bardzo ucierpiało już w starożytności, bo kilkakrotnie doświadczyło trzęsień ziemi. Nasza sytuacja jest więc niekomfortowa, ponieważ mało zdarza się tzw. kompletnych kontekstów archeologicznych – np. cała kuchnia z naczyniami.
Miasto było portowe, zachowały się relikty starożytnego falochronu. Teren parku archeologicznego w dużej mierze pokrywa się z zasięgiem starożytnego miasta. Istnienie portu było bardzo istotne – z tego względu miasto zostało stolicą prowincji, bo jego położenie na południowym zachodzie wyspy ułatwiało kontakty najpierw z Egiptem, potem z Rzymem.
Wiadomo, że jako port położony na trasie szlaków handlowych starożytnego świata miało szerokie kontakty. Po rozległości zabudowań można sądzić, że było dość zamożne. Domy nie były tak starannie budowane, jak w Rzymie, ale to jednak była odległa prowincja. Za to mozaiki z Pafos są najwyższej próby. To one są tamtejszą główną atrakcją, nawet park archeologiczny nazwany jest „The Mosaics”. Nea Pafos jest na pewno ciekawym przykładem prowincjonalnego miasta Imperium Rzymskiego. Niestety kalkarenit jako materiał budowlany nie sprzyjał powstawaniu wybitnych budowli.

cypr_2.jpg3.
A siedziba namiestnika, Willa Tezeusza?
To była bardzo rozległa budowla (o wymiarach ponad 120x80 m). Jej nazwa pochodzi od tematu mozaiki zdobiącej podłogę jednego z pomieszczeń, która przedstawia Tezeusza zabijającego Minotaura. Willa miała olbrzymią liczbę pomieszczeń i gigantyczny dziedziniec. Kilkakrotnie była przebudowywana. Profesor Stanisław Medeksza dokładnie opisał ten obiekt i przeprowadził jego datowanie. Wiadomo, że najpierw powstało południowe skrzydło. Następnie został zamknięty dziedziniec. Potem nieco go zmniejszono i dobudowywano coraz to nowe obiekty. Duża sala audiencyjna prawdopodobnie była sklepiona. Takie jest przypuszczenie, bo znaleźliśmy fragmenty kamiennych klińców, które mogły być elementem sklepień. W pozostałych budowlach, jak uważam, stosowano stropy drewniane. Przede wszystkim dlatego, że w starożytności na Cyprze istniały jeszcze, podobnie jak w sąsiednim Libanie, ogromne lasy cedrowe. Mieli więc pod ręką duże zasoby drewna, które jednak dość szybko zniszczyli, wycięli głównie na budowę statków. Teraz z lasów cedrowych zostały już tylko marne resztki.
Poza tym rozstaw kolumn w portykach sugeruje, że stosowano tam drewno, a nie kamień. Rozstaw ten jest dość duży, a nie natrafiono na tak długie bloki kamienne, które mogłyby pełnić rolę architrawów. Dlatego uważam, że stosowano tam drewniane stropy.
Takie dociekania to rola architekta misji?
Także odtwarzanie konstrukcji, funkcji budowli i ich pomieszczeń. Teraz zajmuję się głównie detalem – z niewielkich fragmentów staram się odtworzyć elementy detalu architektonicznego i porządki, które tam stosowano. Zajmuję się też rekonstrukcją fragmentów budowli, ostatnio dziedzińców Domu Hellenistycznego. Zniszczenia tego fragmentu miasta były niestety duże. Najpierw trzęsienia ziemi, potem weszli na ten teren squatersi.
Średniowieczni squatersi?
Też, ale także już z czasów późnego antyku. Ludzie wykorzystywali to, co było dla nich wygodne. Przez to brakuje tzw. czystych kontekstów. Kiedy budowla podczas trzęsienia ziemi zawaliła się i jej elementy pozostały na miejscu – wszystko jest jasne. Takich miejsc mamy niewiele. Na przykład pewien portyk – kolumy „położyły się”, zostały przysypane ziemią i teraz można je podnieść. Tak było we wschodniej części dziedzińca. Ale to, nad czym teraz pracujemy, to jest wielkie zasypisko, gdzie wszystko jest przemieszane i potłuczone. Wygląda na zgarnięty w jedno miejsce gruz, który mieszkańcom przeszkadzał.
Coś ciekawego tam znaleziono?
W tym sezonie nic spektakularnego, ale generalnie znalezisk jest bardzo dużo. Znajduje się tam sporo monet z okresu panowania Aleksandra Wielkiego. Na pierwszy taki zbiór o dużej wartości natrafiono zaraz na początku wykopalisk w 1965 roku. Znaleziono też wiele interesujących rzeźb, między innymi posąg Wenus zbrojnej – nagiej kobiety z mieczem, który dziś znajduje się w muzeum w Pafos.

cypr_13.jpg4.
Podobno Wenus tam się urodziła?
Niedaleko od Pafos są skały zwane skałami Afrodyty, albo skałami rzymskimi, i tam właśnie Wenus miała się wynurzyć z piany morskiej. Bardzo piękne miejsce sobie na to wybrała.
Znajdujemy też mnóstwo ceramiki. Ceramolodzy twierdzą, że to świetne miejsce, aby się uczyć ceramiki. Dlatego, że mamy tu i lokalną produkcję, i - z racji istnienia portu – bardzo dużo importowanych przedmiotów, i ze wschodniej części Morza Śródziemnego, i z Egiptu. Często są bardzo potłuczone, ale czasem uda się je posklejać, odtworzyć. Na wyspie na pewno było też jakieś miejsce wyrobu własnej ceramiki. Lasy na Cyprze wycięto nie tylko na okręty, ale także jako paliwo do wytopu miedzi, której Cypr zawdzięcza swoją nazwę, i prawdopodobnie również do wypalania ceramiki.
Jakie przedmioty znajdujecie?
Naczynia stołowe, kuchenne, lampki, naczynia zasobowe z różnych epok, począwszy od epoki klasycznej przez hellenistyczne, i dalej rzymskie.
Znaleziono też metale, z miedzi i brązu, np. bardzo piękny kandelabr - jakby talerzyk na długiej nóżce, na którym zapewne stawiano lampkę. Oprócz tego monety, zapinki, biżuterie, naczynia brązowe. Jest też trochę szkła w postaci naczyń.
Czyli mieli własną hutę szkła?
Tak się przypuszcza, choć szkło było towarem luksusowym w tamtych czasach. Sprzedawano bloki szklane, które lokalnie przetapiano na coś użytkowego. Także stosowano recykling - przetapiano wtórnie stłuczone naczynia szklane. To były zbyt cenne rzeczy, żeby je wyrzucać. Ze szkła robiono głównie małe naczynka, przede wszystkim pojemniki na leki i perfumy, poza tym biżuterię. Natomiast ceramika była w powszechnym użyciu, służyła do wszystkiego, jak dzisiaj plastik.
Odnaleziono też broń?
Znaleziono większy element z brązu, który mógł być buławą albo przeciwwagą włóczni. Ale nie słyszałam, żeby tam się rozgrywały jakieś większe bitwy. To był jednak kraj na uboczu, prowincja. Choć, jako wyspa we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, Cypr pełnił ważną rolę na szlakach żeglownych. Starożytna żegluga była limitowana możliwościami technicznymi, przede wszystkim wiatrem, więc od czasu do czasu statki musiały przybić do jakiegoś portu. Cypr miał to szczęśliwe położenie, że mógł stanowić taką bazę.

cypr_15.jpg5.
Zostały jakieś ślady po krzyżowcach?
Tak, sporo. W obrębie parku archeologicznego leży zamek Saranda Kolones (40 kolumn) z czasów bizantyjskich, przebudowany w XII wieku przez Gwidona z Lusignan, króla Jerozolimy i Cypru. Na całej wyspie jest sporo zabytków z czasów krzyżowców, np. przepiękne kościoły – przykłady dobrego gotyku w typie francuskim. Większość z nich znajduje się dziś po tureckiej stronie. Tam też są ciekawe stanowiska archeologiczne, ale teraz na nich niestety nic się nie dzieje.
Była pani po tamtej stronie?
Tylko w Nikozji. Niestety, konflikt cypryjski wciąż jest żywy. Turyści mogą przekroczyć granicę grecko-turecką, ale trzeba uważać, żeby pieczątki nie wbito w paszporcie, tylko na osobnej kartce. W przeciwnym razie można mieć problemy z powrotem na grecką stronę Cypru.
Samo przekroczenie granicy robi duże wrażenie, bo się przechodzi przez pas ziemi niczyjej. Tam wydaje się, że czas stanął 40 lat temu. Nic się nie dzieje, widać zniszczenia. Także lotnisko w Nikozji, jak zostało zamknięte 40 lat temu, tak wygląda do dziś. Nikozja turecka ma już charakter orientalny. Dla mnie dużym szokiem było wejście do dawnej katedry Świętej Zofii – gotyckiego kościoła przekształconego na meczet. Wnętrze jest wyprute ze wszystkich gotyckich dekoracji, zatynkowane na biało, wszędzie leżą dywany. A na zewnątrz - wszystko, co charakterystyczne dla architektury gotyckiej, oprócz tympanonów, w które wprawiono płyty z wersetami z Koranu. Trochę dziwny widok…
Plany na przyszły rok?
Oprócz obchodów jubileuszu, mam nadzieję, że będą kontynuowane prace zaczęte wcześniej. I w obrębie Domu Hellenistycznego, i Domu Aiona mamy jeszcze trochę pracy na ładnych kilka sezonów. To, co było do zrobienia na obszarze, który jest w polskiej koncesji, zmierza powoli ku zakończeniu. 50 lat pracy to trochę długo, choć sezony mamy krótkie, bo obejmują tylko wrzesień, czasem zahaczają o październik. To ze względu na możliwość ściągnięcia do prac studentów. Temperatury i tak są wtedy dość wysokie. 35 stopni w cieniu jest normą. A w słońcu odpowiednio więcej. Na szczęście morze jest blisko i zaraz po pracy wszyscy wskakujemy do wody.
Sporo turystów odwiedza park archeologiczny?
Park archeologiczny jest stale zwiedzany i, jeśli trwają prace archeologiczne, jesteśmy dużą atrakcją dla turystów. Obecność Rosjan jest teraz dominująca. Wcześniej przeważali Anglicy i oni zawsze ze zrozumieniem i współczuciem reagowali na nasze udręczone upałem miny. Jest to teren otwarty,więc musimy się grodzić. Jeśli brakuje ogrodzenia, turysta wejdzie wszędzie. Pamiętam, jak kiedyś zostało odkryte boczne wejście do cysterny, które potem założono dyktą, żeby nikt tam nie zaglądał, bo teren nie był jeszcze zabezpieczony [pod całym miastem są podziemne, wykute w skale cysterny, teren jest nimi naszpikowany, bo deszczówkę w tym klimacie starano się skrzętnie gromadzić – red.]. Pewna rosyjska rodzina z dzieckiem na wózku przedarła się przez wszystkie zasieki i wertepy, i kiedy ich spostrzegliśmy – ojciec był już po pachy w cysternie i żona podawała mu dziecko. Byli bardzo zaskoczeni, że nie wolno im tam wejść.
Silna potrzeba odkrywania skarbów…
Teraz wszystkie te otwory są zakryte kratami. Cysterny są ciekawym obszarem eksploracji - tam często znajduje się drobne przedmioty wrzucone celowo lub przypadkowo przy zasypywaniu cysterny. Przy tym jest to łatwo datujący materiał, bo wiek przedmiotów wyznacza moment, kiedy cysterny przestano używać. Najczęściej znajdujemy w nich ceramikę, czasem monety, paciorki. Często też gruz architektoniczny, wtedy mnie tam ciągnie, żeby coś poskładać w całość...
Rozmawiała Krystyna Malkiewicz

Na zdjęciach:

1. Nea Pafos. Na pierwszym planie relikty Domu Hellenistycznego, w tle Willa Tezeusza (fot. Maciej Jawornicki)

2. Jedyna zachowana w całości głowica nabatejska z Domu Hellenistycznego (fot. Maciej Jawornicki)

3. Dom Hellenistyczny, główny dziedziniec w trakcie wykopalisk (fot. Maciej Jawornicki)

4. Zbiór monet z czasów Aleksandra Wielkiego z jego wizerunkiem (fot. Maciej Jawornicki)

5. Lampka oliwna z Pafos (fot. Maciej Jawornicki)