
Krystyna Malkiewicz: Jeździ pani tam od dawna?
Dr
Aleksandra Brzozowska: - Od 2005 roku, wtedy jeszcze jako studentka.
Natomiast od 2012 roku jestem architektem misji. Odziedziczyłam tę
funkcję po śp. profesorze Stanisławie Medekszy, który ściągał tam do
pracy studentów i doktorantów. Ja też dzięki niemu się tam znalazłam.
W tym roku mija 50 lat istnienia misji. Czy planujecie jakieś obchody tej rocznicy?
Najpierw
będzie konferencja i wystawa, 25 maja w Nikozji. Potem, we wrześniu,
być może będzie coś się działo w samym Pafos. Na pewno obchody 50-lecia
misji będą organizowane na Uniwersytecie Warszawskim, przypuszczalnie na
początku 2016 roku. Teraz jestem zaangażowana w przygotowanie wystawy
na majową konferencję, w imieniu naszego Wydziału.
Pafos było kiedyś stolicą Cypru.
Niegdyś
było to niezależne królestwo, potem dostało się pod władzę Ptolomeuszy,
czyli władców Egiptu. Te związki z Egiptem były bardzo silne, co widać
także w reliktach architektonicznych, bo powielają wzorce
aleksandryjskie. Potem, kiedy ptolemejski Egipt został poddany Rzymowi,
Cypr automatycznie przekształcił się w prowincję rzymską, a Pafos
zostało stolicą tej prowincji.
Kiedy to miasto przestało być zamieszkałe?
Po
serii trzęsień ziemi w IV wieku zniszczenia były tak duże, że miasta
już nie odbudowano. Porzucono je i Pafos przestało też pełnić funkcję
stolicy, którą przeniesiono do Salaminy, na drugi koniec wyspy. Kiedy w
latach 60. rozpoczęły się tam wykopaliska, Pafos było maleńką wioską.
Tam, gdzie teraz kopiemy, były pola uprawne.
1.
Co jest przedmiotem waszych badań?
Są
trzy główne obiekty badań. Najokazalszy, zwany Willą Tezeusza, był
siedzibą namiestnika rzymskiej prowincji Cypru. Teraz głównie badamy
inny znaczący budynek, starszy od Willi Tezeusza - Dom Hellenistyczny.
Jest datowany na okres II wieku p.n.e. do II wieku n.e. Ponadto we
wschodniej części miasta znajduje się tzw. Dom Aiona – najpóźniejsza
budowla, z IV wieku, powierzchniowo najmniejsza, ale za to z
najpiękniejszą mozaiką. Jego relikty zostały przykryte pawilonem, który
miał chronić tę najcenniejszą mozaikę. Pawilon był zaprojektowany
niegdyś przez profesora Stanisława Medekszę, ale został zrealizowany
przez Cypryjczyków nie całkiem zgodnie z projektem. Cały czas trwa
dyskusja nad tym, jak chronić te mozaiki, także na terenie Domu
Hellenistycznego. Póki były przykryte ziemią, mogły bezpiecznie
przetrwać wiele lat. Teraz, gdy je odsłonięto, są narażone na
niekorzystne warunki atmosferyczne: słoną wodę, wiatr, słońce. To
wszystko bardzo źle na nie działa i powstają problemy. Są różne pomysły
ze strony cypryjskiej, jak je zabezpieczać. Najkorzystniej jest odciąć
niekorzystne warunki, osłaniając mozaiki takimi właśnie pawilonami. Nad
Domem Hellenistycznym też proponują budowę wielkiego dachu, ale na razie
wszystko jest zawieszone ze względu na kryzys.
Kryzys grecki?
Od
2008 roku Cypr, jak i cała Grecja, bardzo ucierpiał. Z roku na rok
widać było, jak turystyka podupada. Teraz jest troszkę lepiej, ale nadal
mieszkańcy są bardzo niepewni. Turystyka to główna gałąź ich
gospodarki, oprócz bankowości, ale ta także jest w kryzysie.
Na
szczęście Cypryjczycy nie finansują naszych badań. Główne prace wykonują
studenci, przede wszystkim z Instytutu Archeologii na Wydziale Historii
Uniwersytetu Warszawskiego, ale także z innych uczelni. Misja
współpracuje również z Uniwersytetem Jagiellońskim, którego archeolodzy
pod kierownictwem profesor Ewdoksji Papuci-Władyki mają swoją własną
misję. Ich koncesja leży na terenie dawnej Agory starożytnego Pafos.
Pamięta pani początki swojej pracy w misji?
Jak
każdy student, na początku byłam zaznajamiana ze stanowiskiem, w którym
miałam pracować. Pracowałam na równi ze studentami archeologii „przy
łopacie”.
Jako tania siła robocza…
Bardzo tania,
bo student sam płaci za przelot, natomiast dostaje na miejscu
zakwaterowanie i wyżywienie. Biorąc pod uwagę, że ceny na Cyprze są dość
wysokie – jest to istotne dla studenckiej kieszeni.
2.
Co było po ”łopacie”?
Potem
przeszłam do dokumentowania. Mierzyłam i rysowałam plany stanowiska,
przekroje. Dużym zadaniem jest dokumentacja detalu architektonicznego,
który tu mamy w ilościach hurtowych w postaci głowic kolumn, fragmentów
gzymsów, fryzów. Są też konsole, bazy. Bardzo przyjemne jest rysowanie
mozaik, jeśli uda się na nie trafić. To taka „wisienka na torcie”, którą
mile wspominam. Właśnie w Domu Aiona trafiliśmy na mozaiki
geometryczne, które potem miałam przyjemność rysować [poza główną
mozaiką, odkrytą dwa lata temu, która przedstawia sceny mitologiczne,
interpretowane jako przejaw neoplatonizmu. Miał nawoływać do powrotu do
tradycyjnych wierzeń, wobec rozpowszechniającego się już chrześcijaństwa
– red.]. Na tym polega praca dokumentacyjna studentów w misji
archeologicznej. A potem przychodzi czas na opracowania bardziej
naukowe. Teraz jestem na etapie dokumentowania detalu nabatejskiego,
znalezionego w stanie dość potrzaskanym w porządkowanym w tym roku
nasypisku.
Detal nabatejski?
Nabatejczycy to był
lud zamieszkujący Bliski Wschód. Petra w dzisiejszej Jordanii była ich
stolicą. W Nea Pafos znaleziono sporo głowic, nazwanymi potem głowicami
nabatejskimi, które występowały też w innych stanowiskach
archeologicznych. Mówimy o detalu nabatejskim, chociaż jest dyskusyjne,
czy właśnie z Petry się wywodził. Raczej tam został rozwinięty i stamtąd
jest najlepiej znany. Typów głowic nabatejskich jest kilka. W badaniach
zaczyna mi wychodzić też parę podgrup. Cały dziedziniec Domu
Hellenistycznego jest o tyle ciekawy, że każdy z jego portyków zbudowano
w innym porządku architektonicznym. I nie wynikało to z różnych etapów
budowy, tylko z pomysłu budowniczych. Takie nagromadzenie różnych
porządków architektonicznych w jednej budowli jest wyjątkowe, rzadko
spotykane.
Z jakich materiałów zbudowano Pafos?
Miejscowy
kamień to kalkarenit – zlepieniec, wapień o strukturze piaskowca.
Niestety, bardzo łatwo ulega zniszczeniu, przez to detale tracą swoje
profilowania. Nawet jeśli nie ucierpiały przez wiele lat, po wydobyciu
na powietrze bardzo szybko niszczeją. Kamienie w murach były łączone
zaprawą wapienną.
Czy coś można dziś powiedzieć o życiu codziennym starożytnych Cypryjczyków?
Na
pewno, oprócz rzemiosła, zajmowali się przede wszystkim rolnictwem. Był
to kraj rolniczy. Nea Pafos niestety bardzo ucierpiało już w
starożytności, bo kilkakrotnie doświadczyło trzęsień ziemi. Nasza
sytuacja jest więc niekomfortowa, ponieważ mało zdarza się tzw.
kompletnych kontekstów archeologicznych – np. cała kuchnia z naczyniami.
Miasto
było portowe, zachowały się relikty starożytnego falochronu. Teren
parku archeologicznego w dużej mierze pokrywa się z zasięgiem
starożytnego miasta. Istnienie portu było bardzo istotne – z tego
względu miasto zostało stolicą prowincji, bo jego położenie na
południowym zachodzie wyspy ułatwiało kontakty najpierw z Egiptem, potem
z Rzymem.
Wiadomo, że jako port położony na trasie szlaków
handlowych starożytnego świata miało szerokie kontakty. Po rozległości
zabudowań można sądzić, że było dość zamożne. Domy nie były tak
starannie budowane, jak w Rzymie, ale to jednak była odległa prowincja.
Za to mozaiki z Pafos są najwyższej próby. To one są tamtejszą główną
atrakcją, nawet park archeologiczny nazwany jest „The Mosaics”. Nea
Pafos jest na pewno ciekawym przykładem prowincjonalnego miasta Imperium
Rzymskiego. Niestety kalkarenit jako materiał budowlany nie sprzyjał
powstawaniu wybitnych budowli.
3.
A siedziba namiestnika, Willa Tezeusza?
To
była bardzo rozległa budowla (o wymiarach ponad 120x80 m). Jej nazwa
pochodzi od tematu mozaiki zdobiącej podłogę jednego z pomieszczeń,
która przedstawia Tezeusza zabijającego Minotaura. Willa miała olbrzymią
liczbę pomieszczeń i gigantyczny dziedziniec. Kilkakrotnie była
przebudowywana. Profesor Stanisław Medeksza dokładnie opisał ten obiekt i
przeprowadził jego datowanie. Wiadomo, że najpierw powstało południowe
skrzydło. Następnie został zamknięty dziedziniec. Potem nieco go
zmniejszono i dobudowywano coraz to nowe obiekty. Duża sala audiencyjna
prawdopodobnie była sklepiona. Takie jest przypuszczenie, bo znaleźliśmy
fragmenty kamiennych klińców, które mogły być elementem sklepień. W
pozostałych budowlach, jak uważam, stosowano stropy drewniane. Przede
wszystkim dlatego, że w starożytności na Cyprze istniały jeszcze,
podobnie jak w sąsiednim Libanie, ogromne lasy cedrowe. Mieli więc pod
ręką duże zasoby drewna, które jednak dość szybko zniszczyli, wycięli
głównie na budowę statków. Teraz z lasów cedrowych zostały już tylko
marne resztki.
Poza tym rozstaw kolumn w portykach sugeruje, że
stosowano tam drewno, a nie kamień. Rozstaw ten jest dość duży, a nie
natrafiono na tak długie bloki kamienne, które mogłyby pełnić rolę
architrawów. Dlatego uważam, że stosowano tam drewniane stropy.
Takie dociekania to rola architekta misji?
Także
odtwarzanie konstrukcji, funkcji budowli i ich pomieszczeń. Teraz
zajmuję się głównie detalem – z niewielkich fragmentów staram się
odtworzyć elementy detalu architektonicznego i porządki, które tam
stosowano. Zajmuję się też rekonstrukcją fragmentów budowli, ostatnio
dziedzińców Domu Hellenistycznego. Zniszczenia tego fragmentu miasta
były niestety duże. Najpierw trzęsienia ziemi, potem weszli na ten teren
squatersi.
Średniowieczni squatersi?
Też, ale
także już z czasów późnego antyku. Ludzie wykorzystywali to, co było dla
nich wygodne. Przez to brakuje tzw. czystych kontekstów. Kiedy budowla
podczas trzęsienia ziemi zawaliła się i jej elementy pozostały na
miejscu – wszystko jest jasne. Takich miejsc mamy niewiele. Na przykład
pewien portyk – kolumy „położyły się”, zostały przysypane ziemią i teraz
można je podnieść. Tak było we wschodniej części dziedzińca. Ale to,
nad czym teraz pracujemy, to jest wielkie zasypisko, gdzie wszystko jest
przemieszane i potłuczone. Wygląda na zgarnięty w jedno miejsce gruz,
który mieszkańcom przeszkadzał.
Coś ciekawego tam znaleziono?
W
tym sezonie nic spektakularnego, ale generalnie znalezisk jest bardzo
dużo. Znajduje się tam sporo monet z okresu panowania Aleksandra
Wielkiego. Na pierwszy taki zbiór o dużej wartości natrafiono zaraz na
początku wykopalisk w 1965 roku. Znaleziono też wiele interesujących
rzeźb, między innymi posąg Wenus zbrojnej – nagiej kobiety z mieczem,
który dziś znajduje się w muzeum w Pafos.
4.
Podobno Wenus tam się urodziła?
Niedaleko
od Pafos są skały zwane skałami Afrodyty, albo skałami rzymskimi, i tam
właśnie Wenus miała się wynurzyć z piany morskiej. Bardzo piękne
miejsce sobie na to wybrała.
Znajdujemy też mnóstwo ceramiki.
Ceramolodzy twierdzą, że to świetne miejsce, aby się uczyć ceramiki.
Dlatego, że mamy tu i lokalną produkcję, i - z racji istnienia portu –
bardzo dużo importowanych przedmiotów, i ze wschodniej części Morza
Śródziemnego, i z Egiptu. Często są bardzo potłuczone, ale czasem uda
się je posklejać, odtworzyć. Na wyspie na pewno było też jakieś miejsce
wyrobu własnej ceramiki. Lasy na Cyprze wycięto nie tylko na okręty, ale
także jako paliwo do wytopu miedzi, której Cypr zawdzięcza swoją nazwę,
i prawdopodobnie również do wypalania ceramiki.
Jakie przedmioty znajdujecie?
Naczynia
stołowe, kuchenne, lampki, naczynia zasobowe z różnych epok, począwszy
od epoki klasycznej przez hellenistyczne, i dalej rzymskie.
Znaleziono
też metale, z miedzi i brązu, np. bardzo piękny kandelabr - jakby
talerzyk na długiej nóżce, na którym zapewne stawiano lampkę. Oprócz
tego monety, zapinki, biżuterie, naczynia brązowe. Jest też trochę szkła
w postaci naczyń.
Czyli mieli własną hutę szkła?
Tak
się przypuszcza, choć szkło było towarem luksusowym w tamtych czasach.
Sprzedawano bloki szklane, które lokalnie przetapiano na coś użytkowego.
Także stosowano recykling - przetapiano wtórnie stłuczone naczynia
szklane. To były zbyt cenne rzeczy, żeby je wyrzucać. Ze szkła robiono
głównie małe naczynka, przede wszystkim pojemniki na leki i perfumy,
poza tym biżuterię. Natomiast ceramika była w powszechnym użyciu,
służyła do wszystkiego, jak dzisiaj plastik.
Odnaleziono też broń?
Znaleziono
większy element z brązu, który mógł być buławą albo przeciwwagą
włóczni. Ale nie słyszałam, żeby tam się rozgrywały jakieś większe
bitwy. To był jednak kraj na uboczu, prowincja. Choć, jako wyspa we
wschodniej części basenu Morza Śródziemnego, Cypr pełnił ważną rolę na
szlakach żeglownych. Starożytna żegluga była limitowana możliwościami
technicznymi, przede wszystkim wiatrem, więc od czasu do czasu statki
musiały przybić do jakiegoś portu. Cypr miał to szczęśliwe położenie, że
mógł stanowić taką bazę.
5.
Zostały jakieś ślady po krzyżowcach?
Tak,
sporo. W obrębie parku archeologicznego leży zamek Saranda Kolones (40
kolumn) z czasów bizantyjskich, przebudowany w XII wieku przez Gwidona z
Lusignan, króla Jerozolimy i Cypru. Na całej wyspie jest sporo zabytków
z czasów krzyżowców, np. przepiękne kościoły – przykłady dobrego gotyku
w typie francuskim. Większość z nich znajduje się dziś po tureckiej
stronie. Tam też są ciekawe stanowiska archeologiczne, ale teraz na nich
niestety nic się nie dzieje.
Była pani po tamtej stronie?
Tylko
w Nikozji. Niestety, konflikt cypryjski wciąż jest żywy. Turyści mogą
przekroczyć granicę grecko-turecką, ale trzeba uważać, żeby pieczątki
nie wbito w paszporcie, tylko na osobnej kartce. W przeciwnym razie
można mieć problemy z powrotem na grecką stronę Cypru.
Samo
przekroczenie granicy robi duże wrażenie, bo się przechodzi przez pas
ziemi niczyjej. Tam wydaje się, że czas stanął 40 lat temu. Nic się nie
dzieje, widać zniszczenia. Także lotnisko w Nikozji, jak zostało
zamknięte 40 lat temu, tak wygląda do dziś. Nikozja turecka ma już
charakter orientalny. Dla mnie dużym szokiem było wejście do dawnej katedry Świętej Zofii – gotyckiego kościoła przekształconego na meczet.
Wnętrze jest wyprute ze wszystkich gotyckich dekoracji, zatynkowane na
biało, wszędzie leżą dywany. A na zewnątrz - wszystko, co
charakterystyczne dla architektury gotyckiej, oprócz tympanonów, w które
wprawiono płyty z wersetami z Koranu. Trochę dziwny widok…
Plany na przyszły rok?
Oprócz
obchodów jubileuszu, mam nadzieję, że będą kontynuowane prace zaczęte
wcześniej. I w obrębie Domu Hellenistycznego, i Domu Aiona mamy jeszcze
trochę pracy na ładnych kilka sezonów. To, co było do zrobienia na
obszarze, który jest w polskiej koncesji, zmierza powoli ku zakończeniu.
50 lat pracy to trochę długo, choć sezony mamy krótkie, bo obejmują
tylko wrzesień, czasem zahaczają o październik. To ze względu na
możliwość ściągnięcia do prac studentów. Temperatury i tak są wtedy dość
wysokie. 35 stopni w cieniu jest normą. A w słońcu odpowiednio więcej.
Na szczęście morze jest blisko i zaraz po pracy wszyscy wskakujemy do
wody.
Sporo turystów odwiedza park archeologiczny?
Park
archeologiczny jest stale zwiedzany i, jeśli trwają prace
archeologiczne, jesteśmy dużą atrakcją dla turystów. Obecność Rosjan
jest teraz dominująca. Wcześniej przeważali Anglicy i oni zawsze ze
zrozumieniem i współczuciem reagowali na nasze udręczone upałem miny.
Jest to teren otwarty,więc musimy się grodzić. Jeśli brakuje ogrodzenia,
turysta wejdzie wszędzie. Pamiętam, jak kiedyś zostało odkryte boczne
wejście do cysterny, które potem założono dyktą, żeby nikt tam nie
zaglądał, bo teren nie był jeszcze zabezpieczony [pod całym miastem są
podziemne, wykute w skale cysterny, teren jest nimi naszpikowany, bo
deszczówkę w tym klimacie starano się skrzętnie gromadzić – red.]. Pewna
rosyjska rodzina z dzieckiem na wózku przedarła się przez wszystkie
zasieki i wertepy, i kiedy ich spostrzegliśmy – ojciec był już po pachy w
cysternie i żona podawała mu dziecko. Byli bardzo zaskoczeni, że nie
wolno im tam wejść.
Silna potrzeba odkrywania skarbów…
Teraz
wszystkie te otwory są zakryte kratami. Cysterny są ciekawym obszarem
eksploracji - tam często znajduje się drobne przedmioty wrzucone celowo
lub przypadkowo przy zasypywaniu cysterny. Przy tym jest to łatwo
datujący materiał, bo wiek przedmiotów wyznacza moment, kiedy cysterny
przestano używać. Najczęściej znajdujemy w nich ceramikę, czasem monety,
paciorki. Często też gruz architektoniczny, wtedy mnie tam ciągnie,
żeby coś poskładać w całość...
Rozmawiała Krystyna Malkiewicz
Na zdjęciach:
1. Nea Pafos. Na pierwszym planie relikty Domu Hellenistycznego, w tle Willa Tezeusza (fot. Maciej Jawornicki)
2. Jedyna zachowana w całości głowica nabatejska z Domu Hellenistycznego (fot. Maciej Jawornicki)
3. Dom Hellenistyczny, główny dziedziniec w trakcie wykopalisk (fot. Maciej Jawornicki)
4. Zbiór monet z czasów Aleksandra Wielkiego z jego wizerunkiem (fot. Maciej Jawornicki)
5. Lampka oliwna z Pafos (fot. Maciej Jawornicki)