O swojej wędrówce przez Amerykę Południową opowiadała seniorom Politechniki Wrocławskiej Marta Ukleja, tegoroczna absolwentka Wydziału Architektury naszej uczelni. Wraz z mężem i czwórką kolegów przemierzyła kilka krajów tego kontynentu dwudziestoletnim samochodem marki Żuk To już szósta wyprawa państwa Uklejów z cyklu „Żukiem przez świat”. Zwykle zabierają ze sobą jeszcze czworo lub pięcioro znajomych. Większość uczestników to inżynierowie, ale w grupie pojawiają się też studenci i absolwenci innych uczelni. W wyprawie do Ameryki Południowej uczestniczyła m.in. studentka medycyny. Samochód dotarł do Buenos Aires statkiem, a jego pasażerowie dolecieli samolotem. W czasie wędrówki przez Argentynę, Brazylię, Boliwię i Peru młodzi ludzie napotykali różne problemy. Musieli przedzierać się przez tereny bezludne i bezwodne, a także pokonywać znaczne różnice wysokości. Zdarzało im się jechać przez kilka dni po bezdrożach, gdzie przetrwali dzięki temu, że wcześniej doskonale przygotowali marszrutę i zgromadzili zapasy żywności i wody. Tylko raz zdarzyło im się zmienić trasę: gdy znaleźli się na wysokości ponad 4.000 m n.p.m. i zaczęła im dokuczać choroba wysokościowa, spowodowana przez rozrzedzenie powietrza. Na szczęście mieli opracowaną inną wersję trasy do wybranego celu. – Jako studenci i absolwenci Politechniki Wrocławskiej jesteśmy kreatywni – opowiadała prelegentka. – Dzięki temu umieliśmy sobie poradzić z trudnościami. Każdy z uczestników miał jasno określone zadania i wiedział, że od niego zależy powodzenie wyprawy. Okazało się też, że Żuk doskonale radził sobie w trudnych warunkach terenowych: udało się nim wjechać nawet na Machu Picchu. Seniorzy pytali, dlaczego młodzi ludzie zdecydowali się podróżować Żukiem, skoro wygodniej (i być może taniej) byłoby na miejscu wynająć jakiś samochód. – Chcieliśmy, żeby to polski Żuk przejechał Amerykę – tłumaczyła prelegentka. – To było dla nas spore wyzwanie, chcieliśmy się z nim zmierzyć. Poza tym właśnie dzięki niemu byliśmy rozpoznawalni. Marta Ukleja dodała też, że dużą zaletą pojazdu było to, że można go było w razie potrzeby naprawić samodzielnie, używając prostych narzędzi. W sierpniu Żuka państwa Uklejów będzie można zobaczyć w Muzeum Motoryzacji Topacz w Ślęzie koło Wrocławia. ml
|